niedziela, 4 stycznia 2026

Loud Jazz Band: The Giant Against the Girl - 9 lat później...

Niektóre płyty nie znikają nawet wtedy, gdy na długo odkłada się muzykę na bok. Nie domagają się uwagi, nie przypominają o sobie natarczywie.
Czekają cierpliwie — aż wrócimy do nich z innym doświadczeniem ciszy, uważności i własnego dojrzewania.
Tak właśnie wróciłam po dziewięciu latach do The Giant Against the Girl zespołu Loud Jazz Band.
Nie z potrzeby wspomnień, lecz z gotowości na inne słuchanie — spokojniejsze, bardziej świadome, naprawdę babskim uchem.


The Giant Against the Girl – dziewięć lat później

... Płyta, która czeka.

Do niektórych płyt się nie wraca przypadkiem.

One po prostu czekają — aż dojrzeje czas, odbiorca i cisza między dźwiękami. The Giant Against the Girl zespołu Loud Jazz Band towarzyszy mi od dziewięciu lat właśnie w ten sposób: obecna, ale nienarzucająca się. I dopiero dziś, po dziewięciu latach od premiery — 17 lutego 2017 roku — słyszę ją w pełni, na nowo.


Album ukazał się nakładem Polskiego Radia, nagrany został w Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej, i był wówczas jedenastym wydawnictwem zespołu. Dziś jest dla mnie przede wszystkim zamkniętą opowieścią — spójną dramaturgicznie, emocjonalnie i brzmieniowo. Płytą, która nie chce imponować, lecz rozmawiać.

Muzyka jako rozmowa

Muzykę skomponował Mirosław „Carlos” Kaczmarczyk — gitarzysta, lider, ale przede wszystkim uważny narrator. Gitara nie dominuje tu przestrzeni, lecz ją porządkuje; nie narzuca kierunku, ale scala sens.

Towarzyszą mu muzycy, którzy brzmią jak jeden organizm: Wojciech Staroniewicz (saksofony), Øyvind Brække (puzon), Paweł Kaczmarczyk (fortepian), Jonas Cambien (syntezator / fortepian), Kristian Edvardsen (gitara basowa), Ivan Makedonov (perkusja) oraz Maciej Ostromecki (instrumenty perkusyjne).

W tej opowieści nie sposób pominąć również warstwy wizualnej. Autorem okładki oraz licznych ilustracji wewnątrz albumu jest — niezmiennie od lat — Kuba Karłowski, odpowiedzialny za wyjątkową estetykę wizualną Loud Jazz Band. Jego prace nie są jedynie dopełnieniem muzyki, lecz jej równorzędnym komentarzem — uważnym, oszczędnym, głęboko osadzonym w sensach, które rodzą się pomiędzy dźwiękami. To dzięki tej spójności obraz i muzyka na The Giant Against the Girl tworzą jedną, zamkniętą całość.



Opowieść budowana oddechem

Już „Sketches of Mine” ustawia perspektywę. To otwarcie budowane cierpliwie, bez pośpiechu — napięcie rodzi się tu niemal podskórnie. Saksofon pojawia się jak światło wpadające do wnętrza, sekcja rytmiczna pracuje głęboko pod powierzchnią, a gitara spina całość w logiczną, choć nieoczywistą narrację. To nie obietnica fajerwerków, lecz zaproszenie do drogi.

Dwuczęściowa „Imeka – Part I” płynnie przechodzi w „Imeka – Part II”. Pierwsza część ma charakter szkicowy, niemal intuicyjny; druga przynosi klarowność — nie prostotę, lecz odnalezienie osi. Fortepian Pawła Kaczmarczyka dopowiada tu z niezwykłą subtelnością. Dziś słyszę w tej kompozycji opowieść o przechodzeniu: z intuicji w świadomość, z miękkości w pewność.

Cierpliwość, napięcie, konfrontacja

The Patience” to z kolei jeden z najbardziej intensywnych emocjonalnie fragmentów albumu, paradoksalnie oparty na spowolnieniu. Surowe brzmienie gitary i rozbudowana sekcja dęta budują monumentalną formę, w której cierpliwość staje się aktem zaufania do procesu. Znakomite solo puzonu Øyvinda Brække i napędzający całość fortepian tworzą wrażenie kontrolowanego chaosu — świata w trakcie ... stawania się.

W „The New People” pojawia się niepokój i zawieszenie. Dialogi między instrumentami są tu szczególnie wyraźne — nikt nie zostaje bez odpowiedzi. Napięcie narasta powoli, by w końcu przynieść moment bliskości i emocjonalnego otwarcia.

Tytułowy „The Giant Against the Girl” wnosi najmocniejsze, rockowe brzmienie na płycie. Ciężar gitary, potęga rytmu i delikatne wokalizy Ingeborg Torneberg tworzą wyrazisty kontrast — muzyczną metaforę siły i wrażliwości. To moment konfrontacji, po którym album zaczyna oddychać inaczej.

Uważność i to, co zostaje

Mindfulness” zamyka zasadniczą część płyty wyciszeniem, które nie jest ucieczką. Klasyczna gitara, kameralny nastrój i niezwykle subtelna praca całego zespołu tworzą przestrzeń wdzięczności i refleksji. W tym miejscu warto przywołać słowa Carlosa z wywiadu dla Top Guitar (styczeń 2017):

Sformułowanie «przyjaciel» zostało skonfrontowane przez codzienność.

Zostali tylko ci prawdziwi, aktywni, wyprzedzający myśli i oczekiwania.

To im składam pokłon w utworze «Mindfulness».

Cieszę się, bo wzrosła jakość moich przyjaźni.


 

Epilog – babskim uchem

Po chwili ciszy przychodzi koncertowy bonus.

Najcudowniejszym prezentem dla mnie osobiście na tej płycie pozostaje „Babskim uchem” — utwór noszący tytuł mojego bloga. Rozbudowany, wielowątkowy, pełen energii i barw, z wyraźną rolą syntezatora Knuta Løchsena i znakomitą pracą sekcji rytmicznej. A jednak — gdy dociera się do jego wnętrza — zaskakuje delikatnością i uważnością.

Dziś słucham go naprawdę "babskim uchem".

Uchem, które wychwytuje niuanse, miękkość, emocje schowane między frazami.

Uchem, które nie potrzebuje popisu, tylko prawdy.


Dziewięć lat później

Album The Giant Against the Girl nie starzeje się, bo nie był pisany pod chwilę. To album, który dojrzewa razem z odbiorcą. Dziś odnajduję w nim więcej spokoju niż zachwytu, więcej sensu niż olśnienia. I właśnie dlatego jest mi tak bliski.

To płyta, którą najlepiej słuchać sercem.

Cicho. Uważnie.

Babskim uchem.

Marta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz