Czasem wystarczy jedna grafika, żeby na chwilę znaleźć się w świecie, który dawno przeminął. Wystarczy zatrzymać wzrok na czerni starego kadłuba, przyjrzeć się światłu pozostawionemu pomiędzy stoczniowymi konstrukcjami i pozwolić, żeby niewielki fragment wody na dole obrazu przyciągnął spojrzenie jeszcze na moment.
Lubię takie spotkania z papierem, który przechował czyjąś rękę, spojrzenie i kawałek czasu. Dzisiaj patrzę na Trawlera na Pochylni i zastanawiam się, ile historii może pomieścić jedna odbitka.











